...pewnego dnia pojechałam do Nowego Portu w Gdańsku obejrzeć latarnię morską i kulę czasu. Kula ta co prawda atrakcją jest w południe kiedy opada na iglicy na wieży latarni, dając statkom na redzie możliwośc synchronizacji czasu co z kolei w czasach internetu jest uroczym archaicznym zabytkiem...ale o czym miałam pisać.... a ! już wiem...pojechałam tam i latarnia owszem stoi, kula owszem jest, ale główka wejściowa do portu dużo więcej romantyzmu w sobie miała, a na dowód zdjęcie!
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)


3 komentarze:
Slicznie mamuśś ; ***
obadałam sprawę Dag.
ale najpierw zęby wyszczerzyłam do monitora na wiadomość, że masz bloga:-)
wiesz, że będę stałą, upartą czytelniczką? jak od trzech lat prawie;p
:-) trzymam kciuki za pomyślny rozwój. Pisz, pisz, bo formę masz lepszą niż moja.
j.p
Prześlij komentarz